Nadchodzą

ciężkie czasy…

Marcin Hugo Kosiński  - zawodowo zajmuję się uprawianiem publicystyki, którą  ludzie nazywają sarkazmem, ironią, purenonsensem, satyrą, farsą, groteską, cynizmem, roastem, pastiszem, czarnym humorem, surrealizmem bądź też absurdem.


Całkiem możliwe i prawdopodobne, że czasy takich gatunków właśnie przemijają, a wszelka krytyka ustroju czy też myślozbrodnia może skończyć się dla autora tragicznie…

(kupisz, jak klikniesz)

Dlaczego?

Bo Minister Finansów polskiego rządu stwierdził, że posłowie i senatorowie mają kwotę wolną od podatku dziesięć razy większą, gdyż „CIĘŻKO PRACUJĄ” i wykonują odpowiedzialną pracę.

Dodał też, że dla bogatych to: „oczywiście nie powinno być kwoty wolnej, tylko duża progresja” podatków.


Człowiek najpierw myśli, że to żart. Jednak po chwili przeciera oczy ze zdumienia i orientuje się,
że oni mówią to na serio.

Czy więc można być bardziej sarkastycznym od rzeczywistości?

Spróbuję!

A właściwie to już od jakiegoś czasu robię to na łamach takich mediów jak radio KonteStacja, komiks Zen Sarkazmu, czy blog Korespondent.


Teraz postanowiłem wraz z wydawnictwem 3DOM zebrać co ciekawsze teksty, zredagować,

i wydać jako obszerny zbiór będący niejako korespondencją z wojny z systemem.

Co znajdziesz w książce

Żyjemy dziś w świecie nieustannej propagandy.

Kiedyś byliśmy skazani na nieliczne źródła informacji, które starały się nam wtłoczyć swój punkt widzenia, by manipulować naszymi zachowaniami.

Dziś jesteśmy skazani na nieskończenie liczne źródła informacji, które – niestety – dążą do tego samego. Dlatego tak istotna i niezbędnie konieczna staje się zdolność filtrowania wiadomości, by stwierdzić, które z nich są faktami, a które fake newsami.
Dowodzę, dlaczego patrzenie na liczby i źródła jest tak ważne, a na wyrazy tak naprawdę mało istotne.

Postaram się w niniejszej książce pokazać metody współczesnej manipulacji na przykładzie jednego kraju umieszczonego pomiędzy światowymi potęgami, czyli Polski.


Jestem dziennikarzem z ponad 20-letnim doświadczeniem i mimo luźnego podejścia do tematów traktuję research śmiertelnie poważnie. Sprawdzanie źródeł, ich wiarygodności
i wyznawanie biblijnej zasady, że nie można bazować na jednym świadku, a na dwóch też lepiej nie, to credo mojej działalności.


Media i współczesna ekonomia wyznają dziś zasadę, że skala mikro rządzi się innymi prawami, niż skala makro. Mój pogląd jest inny i uważam, że makroekonomia jest sumą działań mikroekonomii.

Dlatego zapraszam was do zabawy cyferkami, obalania popularnych mitów i pokazywania absurdów naszej rzeczywistości. Zabiorę was w podróż po Polsce. Ale nie geograficzną, tylko mentalno-intelektualną. Tak, by po tej lekturze było Ci łatwiej zrozumieć co się wokół ciebie dzieje. Ale uprzedzam, że ta książka na wielu polach cię unieszczęśliwi.

Klątwa wiedzy to jedno z najbardziej zasmucających zjawisk na świecie. Ale jej poświęcimy osobny rozdział.


Wiemy, że jesteś człowiekiem zajętym.


Wiem, że masz dużo na głowie i niekoniecznie marzysz o marnowaniu czasu na czytanie rzeczy, które Cię nie zainteresują. Dlatego proponuję zapoznanie się z fragmentami publikacji,  żebyś przekonał się, czy rzeczywiście chcesz poświęcić czas i pieniądze na moją książkę.

Chcesz sprawdzić, czy warto?

Kilka opinii  o książce

Książka zawiera
(a) tezy słuszne i absolutnie nie do przyjęcia,
(b) tezy niesłuszne i absolutnie nie do przyjęcia, oraz
(c) kilka takich, które mnie się nie podobają – z czego jednak nie wynika,

że są do przyjęcia.
Czyli, krótko pisząc: jest skazana na sukces.
W każdym razie: nawet dla mnie niektóre rozumowania Autora są karkołomne. Natomiast 4/5 to przecieranie szlaków ideom miłych konserwatywnym liberałom.

A pisane to stylem śp.Janusza Korczaka – czyli krótkie zdania, jak dla dzieci. Możliwe zatem, że zrozumieją ją nawet ci, co oglądają telewizję.

Janusz Korwin-Mikke

Książka Hugo, jak i Jego sposób patrzenia na świat, to ta niepoprawna, zakazana wersja rzeczywistości. Gdzie słowa "dupa" oznacza faktycznie dupę, a nie plecy czy oko. Religia medialna, którą uprawia, nie ma hasła: "nikogo nie urazić" ale przedstawić fakty zestawiając z innymi faktami.

Nie opiniami.  W rytm tej religii, internet, który wydaje nam się taką oazą wolności - wcale taki nie jest.  Pokazują to fakty, nie opinie.
A jeżeli całą swoja wiedzę bierzesz z TV to masz przerąbane. Bo albo wyrzucisz książkę po pierwszym akapicie albo nawrócisz się i zaczniesz pokutować. Pokutować, że wierzyłeś w kłamstwa przez tyle lat.

Ale oczywiście to moja opinia. Ty poznaj fakty i wydaj własną.

Krzysztof Burzyński,

szara eminencja projektów biznesowych, krzysztofburzynski.pl

Książek poświęconych tematyce wolności i/lub kapitalizmu ukazuje się w Polsce niewiele.

Nawet zadeklarowani liberałowie, czy libertarianie starają się tych pojęć nie nadużywać, żeby nie powiedzieć, że się ich wstydzą. I tak wolność zastępowana jest terminem: swoboda do działania, zaś kapitalizm, gospodarką wolnorynkową, coraz częściej utożsamianą z przedsiębiorczością.

Jeśli już gdzieś ktoś pisze wprost o kapitalizmie i wolności gospodarczej, to raczej

w kontekście historycznym, niż postulatywnie. Dając na przykład, za przykład, przykład Singapuru, czy wspominając, że to kapitaliści budowali potęgę Stanów Zjednoczonych czy nawet Szwecji, a nie urzędnicy. I tyle. Sugerują niekiedy, że kłopoty pojawiły się wtedy, gdy kapitaliści ci gdzieś potem zniknęli. Ale dlaczego zniknęli, gdzie, i kiedy?

Tego już liberał nie pisze, bojąc się, że jak napisze, to nikt jego pisania czytać nie będzie.

Marcin Hugo Kosiński takiej bojaźni w sobie nie ma. Dowodzi tego swoim wieloletnim działaniem, publicystyka, tym razem także aforystyką. I to jest duża zasługa "Biurwolandii". Na plus tej książki zapisać trzeba formę, w jakiej została napisana/narysowana. Kosiński oszczędza więc obszernych cytatów z prasy lokalnej, wypowiedzi z trybun i forów, ograniczając do formy felietonów i skeczów, które łatwiej zrozumieć, zapamiętać i przyswoić.
Zjadliwa ironia, sarkastyczna forma, uzupełniona o rysunek satyryczny powinny się spotkać z aprobatą czytelników. I to nie tych, co już są do kapitalizmu i wolności przekonani, lecz tych,  dla których wolność jest TYLKO okupacją ze strony obcego państwa, a kapitalizm wyzyskiem.

Mam nadzieję, że zwłaszcza ci ostatni zrozumieją, że najczęściej okupuje nas nasze właśnie własne państwo, zaś wolność i kapitalizm są przeciwieństwem wyzysku.

Udanej lektury!

Jan M. Fijor,

wydawca, publicysta ekonomiczny, przedsiębiorca,

założyciel FijoRR Publishing

Nie zgadzam się z autorem w kilku kwestiach. Uważa on, że podatki to kradzież.

Ja uważam, że są konieczne, powinny być tylko niskie, proste i stabilne.
Autor uważa, że urzędnicy są zbędni. Ja uważam, że urzędnicy są jak sól, jak przyprawa. Bez nich potrawa nie ma smaku. Ale jeżeli soli jest za dużo, to potrawa najpierw staje się niesmaczna, potem niejadalna, a na koniec trująca. Po prostu Autor jest libertarianinem a ja nie.
Nie zmienia to faktu, że zdecydowana większość obserwacji i wniosków Marcina Hugo Kosińskiego jest najzupełniej słusznych. W zasadzie to pisze on to samo co ja. Czytając tę krótkie teksty, zwłaszcza te dotyczące bieżących wydarzeń, przypominałem sobie, że sam widziałem i opisywałem sprawę podobnie.
Nie ma się zresztą co temu dziwić. Obecny udział państwa w gospodarce, wysokość podatków i wpływ urzędników na nasze życie są na tyle wysokie, że dyskusje o tym, czy podatki powinny bardzo niskie, czy w ogóle powinno ich nie być, nie mają większego sensu. Co znacznie gorsze, z każdym rokiem taka dyskusja jest coraz mniej istotna, ponieważ państwo zamiast się wycofywać z gospodarki, coraz bardziej się nią zajmuje. Ze zgubnym dla wszystkich skutkiem.
Dobrze się stało, że teksty Marcina Hugo Kosińskiego nie znikną gdzieś

w Internecie. Dzięki wydaniu ich w formie książki mają szansę przetrwać i dotrzeć do większej liczby odbiorców.

Sławomir Mentzen,

wiceprezes Partii Wolność,

doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych

Jeśli da się obedrzeć ze skóry coś tak nagiego, jak szkielet, Kosiński właśnie to robi. Chociaż nie! On obdziera naszą wstydliwą rzeczywistość raczej z tłuszczu niż ze skóry, pokazując palcem miejsca, gdzie zanik tkanki mięśniowej naszego społeczeństwa

i – przede wszystkim – zanik tkanki mózgowej naszych przywódców sięgnął szczytu

(a raczej dna).

Hugo wytyka, drażni i dokucza; jak to Hugo – wszak jest zodiakalnym kontestorożcem. Czyta się ten jego thriller administracyjny zresztą nie gorzej niż kryminały Mroza czy innego Crichtona.

Pytanie tylko, czy po „Biurwolandię” na pewno sięgną ci, którzy powinni: urzędnicy, socjalobiorcy, eurokraci, związkowcy, socjaliści, piewcy etatyzmu i nacjonalizacji. Bo jeśli nie, boję się, czy głos Marcina nie pozostanie tylko głosem Kasandry, o tyle tragiczniejszym od pierwowzoru, że wieszczącym nie przyszłość, lecz teraźniejszość…

Maciej Dutko,

przedsiębiorca, szkoleniowiec i doradca,

twórca i właściciel Grupy Dutkon.pl

Zapytaj o książkę

Masz jakieś pytania? Wątpliwości? Pytaj.

marcin [małpka] kosinski.it

Albo zagadaj do mnie na Facebooku:

Copyright Korespondent.pl 2018